• Autor: Gustavo Nielsen
  • Data wydania: 1 lipca 2009 r.
  • Format: 125×205 mm
  • ISBN: 978-83-924645-4-9
  • Przełożył: Tomasz Pindel
  • Kup w Merline!

Auschwitz

Auschwitz to nie tylko symbol Holokaustu, Auschwitz to metafora zła.

Ale także nazwisko Rosany, którą w Klubie Izraelskim podrywa pewnej nocy Berto.

Kim jest Berto? Berto to człowiek zionący nienawiścią: nienawidzi emigrantów, palaczy, kobiet, Żydów, dzieci, a na jego nocnym stoliku leży egzemplarz Mein Kampf.

Kim jest Rosana? To już znacznie trudniejsze pytanie. Wszystko wskazuje na to, że Rosana zastawiła na Berta pułapkę – absurdalną, niezrozumiałą, perfidną. Berto próbuje zrozumieć jej grę, a czytelnik staje przed dylematem: czy to skrajna paranoja czy jednak pozaziemski spisek?

I co wspólnego mają z tym wszystkim pomarańcze?

O Auschwitz napisano:

Nielsen kolejny raz pokazuje swoją niesamowitą umiejętność łączenia tak odmiennych rejestrów, jak humor i okrucieństwo. Ta wyjątkowość nie polega na tym, że wiążą się one w tej opowieści z tymi samymi faktami, tylko na tym, jak są ukazane: to jakby dwie strony medalu, którymi narrator manipuluje ze zręcznością maga potrafiącego w jednej sztuczce pokazać realność fikcji i iluzoryczność rzeczywistości. To prawdziwie niepokojący wymiar tej powieści: to, co śmieszne, co prowokuje śmiech, wydaje się zarazem straszne, odrażające.

Osvaldo Aguirre, Página 12

Zamrożona prezerwatywa okaże się tak naprawdę pierwszym z całej serii wydarzeń spychających powieść w stronę obłędu, w którym spotyka się paranoiczna science fiction z koszmarem minionej dyktatury wojskowej. Jak dotąd żadna inna argentyńska powieść nie odważyła się grzebać w tej mrocznej strefie nie rezygnując zarazem z humoru.

Demian Orosz, La voz del interior

Jak interpretować to istne show koszmaru potęgowane jeszcze przez pozornie humorystyczne i bagatelizujące podejście do motywu tortur? Możliwe, że jego sens zacznie się odsłaniać, kiedy po pozbyciu się zwęglonych zwłok chłopca (…) Berto wsiada do podmiejskiego pociągu, w eleganckim, importowanym ubraniu i z neseserem biznesmena w ręku. Otoczony innymi pasażerami z klasy średniej, bohater zastanawia się, czy jego twarz zdradza przed współpasażerami, że jest mordercą, a pytanie to ma w sobie coś z objawienia: „Czy oni widzą to pytanie w jego głowie, jak w filmie z napisami? Jak można iść do pracy po tym, jak się zamęczyło dziecko, połamało mu ręce i nogi (…). I odpowiedź: Normalnie. Dobrze odziani ludzie uśmiechali się do niego. Berto poczuł się dobrze. Mówili mu: Nie przejmuj się, my też mamy straszne tajemnice i jedziemy razem stłoczeni w jednym wagonie. I zakładamy sobie porządne ubrania i jesteśmy wrażliwymi sąsiadami (…). Zostawmy pamięć w domu, schowaną w szafie, przyschniętą do plamy krwi pod wanną, tej plamy, której nigdy nie udało się nam usunąć”.

Kontrast między niezmazywalną plamą zbrodni i ideą „zostawienia pamięci w domu”, żeby o tej zbrodni zapomnieć, symbolizuje to, co być może stanowi samo jądro wciąż aktualnej w Argentynie dyskusji na temat mechanizmów zapominania o brutalnej przeszłości w społeczeństwie, na łonie którego dopuszczono się licznych czynów cichego wspólnictwa poprzez symulowaną ignorancję, obojętność, a nawet częściowe usprawiedliwiania zbrodni dyktatury.

Fernando Reati

Można powiedzieć, że w Auschwitz Nielsen doprowadza do rozmiaru groteski obsesje, które w jego opowiadaniach pojawiały się ledwie zarysowane: swoistą skłonność do skatologii, do chorej atmosfery, do pewnej pogardy, która u jego postaci wiąże się z paranoją i nieustannie osaczającą ich nędzą. (…) Podsumowując, Auschwitz można postrzegać z jednej strony jako zarys komiksowej historii: tempo opowieści i jej zdolność wciągania czytelnika wiążą się ze zręcznymi chwytami typowymi dla komiksu czy science fiction. Z drugiej strony, jeśli przeczyta się ten tekst poza kontekstem dialogu ze złą literaturą, powieść tę można uznać za przekroczenie literackich granic, polegające na spleceniu komizmu z okrucieństwem, które wprawia czytelnika w osłupienie. W każdym razie oryginalność tekstu bierze się nie tyle ze szczególnego podejścia do języka, ile raczej z niepokojącego zestawienia humoru z najbardziej skrajnymi ideologiami.

Oliverio Coelho, La Nación

Autor o swojej książce:

Skąd się wziął pomysł na tę historię?

Braliśmy LSD w domu mojej koleżanki Roxany. Zobaczyłem całą tę historię z ukradzioną i odzyskaną prezerwatywą i skojarzyłem ją z ksiązką, którą właśnie napisałem, o utracie miłości: El amor enfermo (Chora miłość). Pomyślałem, że mógłbym skonstruować postać podobną do Saravii, który będzie mieszkał w tej samej dzielnicy, ale będzie zły. W Auschwitz Berto jest przeklętą drugą stroną Saravii. A książka jest znacznie bardziej fizyczna niż poprzednia, która była metafizyczna. A w każdym razie miała być.

 

„Brzydota” tej powieści i posługiwanie się brudnymi materiałami to twoja odpowiedź na oświadczenie Adorno, że po Auschwitz nie można pisać poezji?

Berto odpowiedziałby tak: Nienawidzę poezji, tej bezkształtnej, miękkiej rzeczy dla pedałów. W każdej sztuce jest trochę dwuznaczności, to jasne… Ale dwuznaczność poezji to już szczyty! Uważam, że sztuka to komunikacja. Historie, które opowiadam, muszą być takie, żeby je czytelnicy zrozumieli. Po to je piszę. Jestem manipulatorem kłamstw. Dlatego się ucieszyłem, kiedy znalazłem ten cytat z Adorno: to trochę humorystyczny akcent. „Po mojej powieści Auschwitz poezja przestanie istnieć”.

 

Myślałeś o tym, że tytuł (i fragmenty w rodzaju tego, gdzie pisze się, że „Auschwitz” brzmi jak odgłos kichania) może przez niektórych czytelników zostać odebrany jako prowokacja?

Auschwitz, choć zaczęło się od jazdy na kwasie, to powieść całkowicie racjonalna. Sztuka jest racjonalna. Sporo czasu zajmuje napisanie takiej historii, zgranie szczegółów. (…) Wszystko, co dzieje się w moich książkach, jest zamierzone. Jeśli prowokuję, to dlatego, że chcę się kłócić z ludźmi, z literaturą, z gównianymi książkami, jakie pisują teraz argentyńscy pisarze pod wpływem swoich zagranicznych agentów. Pełno jest kryminałów w „angielskim stylu”, żeby je zrozumiano w innych krajach. Pełno jest powieści o prostej składni i bez regionalizmów językowych, żeby się łatwo przekładało na inne języki. Napisali je grubi panowie dla grubych pań.

(…)

Jednym z najbardziej niepokojących elementów tej powieści jest to, że każe śmiać się z podłości, z okrucieństwa, z potworności. Czy szczególnie interesuje cię to skrzyżowanie śmieszności z obrzydliwością?

To część manipulacji. Chciałem wywołać u czytelnika poczucie winy. Ktoś się śmieje z czegoś, może mówi o tym koledze czy żonie, i nagle przestaje się śmiać. I głupio się czuje z tego, że śmiał się przed chwilą. (…)

Demian Orosz La voz del interior

 

Auschwitz to powieść o potworności świata, wciągająca fabuła łącząca w sobie elementy realizmu, thrillera i schizofrenicznej science fiction, której surowcem staje się brud, śmierć, okrucieństwo, tortury, przemoc, antysemityzm i rasizm. Publikacja powieści w Argentynie wywołała zachwyty i wrogie reakcje. Nielsena oskarżano o okrucieństwo i ksenofobię, chwalono za niezwykłą oryginalność i bezkompromisowe podjęcie tematu zła i rozrachunku z historią.

Sam autor podkreślał, że jego książka to odpowiedź na banalną, pisaną pod publiczkę literaturę. „Wszyscy piszą dla interesu, są politycznie poprawni i nie można powiedzieć niczego, co przekracza pewne granice, bo inaczej będziesz mieć na karku kurię albo DAIA [argentyńska organizacja żydowska]. (…) Chcę walczyć przeciwko tej głupocie. Nienawidzę tej gównianej literatury pisanej przez 20, 30, 40, 50 i 60-letnich Argentyńczyków. Sam sobie będę narzucał reguły, chcę zrobić coś obrzydliwego. Nie cierpię, kiedy kontroluje się sztukę”.

Patroni medialni:

  • Portal Księgarski
  • interia.pl
  • gildia.pl